Z nieba…. do piekła - Virtus.pro vs HellRaisers

Virtus.pro po wygranej w pierwszym spotkaniu z 5Power musiało wykonać jeszcze jeden krok, aby dostać się do zasadniczej fazy EPICENTER. Na przeszkodzie Pashy, Neo, MICHA, snatchiego i morelza stała drużyna HellRaisers.

Miało być pięknie

Spotkanie rozpoczęło się od wygrania pistoletówki i kolejnych dwóch rund przez HR. Virtus.pro nie mogło pozwolić sobie na stratę kolejnych rund po stronie terrorystów i ruszyło ostro do ofensywy. Polacy grali bardzo pewnie i rozkręcali się z każdą akcją. Ich dobra dyspozycja sprawiła, że do końca pierwszej części gry stracili zaledwie jedną rundę i zaczynali grę po stronie CT z wynikiem 11:4.

Stracona szansa

Wydawało się, że nic złego VP już nie może spotkać, a zdobycie pozostałych 5 rund przez NEO i resztę drużyny będzie tylko kwestią czasu. Fani niedźwiedzi mogli się w tym utwierdzić, ponieważ pomimo przegranej pistoletówki Virtus.pro zdobyło rundę na 12:6. Niestety od tamtego momentu w HellRaisers wstąpiły nowe siły. Runda po rundzie, rywale VP niwelowali straty i finalnie dorowadzili do remisu 12:12.

Virtus.pro walczyło jeszcze o przechylenie szali zwycięstwa na swoją korzyść i doprowadziło do prowadzenia 14:12, ale na nic więcej nie było ich stać.

Przegrane w kluczowych rundach zaowocowały najpierw wynikiem 14:14, a później HellRaisers dokończyło swój powrót i wygrało mapę  inferno w stosunku 16:14.

Nic dwa razy się nie zdarza….  

Porażka na pierwszej mapie podziała mobilizująco na polską drużynę. Tym Virtus.pro udało ugrać się rundę pistoletową i Polacy od początku mogli budować przewagę ekonomiczną. Udawało się im to lepiej niż dobrze, ponieważ pierwszy raz zaznali smak porażki dopiero w 9 rundzie.

Można powiedzieć, że od tego momentu spotkanie zrobiło się o wiele bardziej wyrównane. HR dołożyło dwa punkty na swoje konto, po czym VP zdobyło dwie rundy dla siebie. Ostatnie 3 starcia ponownie padły łupem HellRaisers i do przerwy mieliśmy wynik 10:5 dla Virtus.pro.

Pakt z diabłem

Po zmianie stron VP niestety straciło na starcie trzy punkty i zaczęło się robić gorąco. Kluczowy miał być pierwszy full. Niestety dla polskich fanów, najpierw eliminacji uległ morelz, następnie MICHU w korzystnej sytuacji zdołał zdobyć tylko jednego fraga zamiast 3 i przewaga liczebna dla HellRaisers stała się faktem. Wygrana runde przez HR sprawiła, że Virtus.pro musiało ponownie zagrać rundę eco, przez co bardzo trudno było zdobyć przewagę.

Paradoksalnie właśnie taką rundę udało się wygrać, ale nie zdało się to na wiele. Chwilę później VP uległo znowu swoim przeciwnikom i znacznie ułatwiło doprowadzenie do remisu 11:11.

Demony wracają

HellRaisers ponownie odrobiło straty i widmo ponownego koszmaru stawało się coraz bardziej realne. Zwłaszcza w momencie gdy, HR doprowadziło już do rezultatu 14:12. Virtus.pro za wszelką cenę nie chciało doprowadzić do powtórki z inferno, ale ponownie ich dramatyczna pogoń wystarczyła jedynie na doprowadzenie do remisu 14:14 i przegraniu dwóch ostatnich rund.

Walczyć do końca

Taki wynik sprawił, że HellRaisers zobaczymy na głównym turnieju EPICENTER, natomiast Virtus.pro będzie jeszcze walczyć o drugą dziką kartę.

Już jutro o godz. 9.00 zmierzy się z amerykańskim Swole Patrol, które w meczu o życie pokonało chińskie 5Power 2:0.

Miejmy nadzieję, że Virtusi wyciągną wnioski z dzisiejszej porażki i mimo wszystko będą mieć szansę aby zaprezentować się podczas zasadniczej fazy EPICENTER.

GOLDENFIVE