Virtus.pro wygrywa CEVO Pro League Season 8

Trzy lata temu VP mogło się cieszyć z drugiej wygranej z rzędu w CEVO Professional – zawodów zbliżonych rangą do obecnego ESL Pro League. 

Pierwszy triumf

Virtus.pro w 2015 roku dwukrotnie mogło się cieszyć z miana najlepszej drużyny CEVO Professional. W finałach siódmego sezonu,  VP pokonało najpierw Luminosity oraz Navi aby w półfinale wygrać z Cloud9. W wielkim finale rozgrywanym w formacie BO5 Virtus.pro okazało się ponownie lepsze od Natus Vincere w stosunku 3:1.

Obronić tytuł

Złota piątka po kilku miesiącach ponownie stawiła się w Stanach Zjednoczonych, aby obronić tytuł wywalczony w lutym. A jak powszechnie wiadomo, wejść na szczyt jest o wiele łatwiej, niż się na nim utrzymać. Jednak Virtus.pro jako mistrz poprzedniej edycji CEVO, miało zagwarantowany udział w finałowej imprezie.

Tutaj w grupie A, VP pokonało kanadyjsko-amerykański mix Conquest (2:0) oraz skandynawską formację  Dignitas (2:1). W półfinale na Virtus.pro czekała francusko-belgijska mieszanka graczy – Titan. W ówczesnym składzie występował tam m.in. shox (obecnie G2) czy ScreaM (aktualnie LeftOut, a wcześniej chociażby G2 czy EnVyUs). Wygrana na trainie 16:10 oraz triumf na Cobblestone 16:13 sprawiły, że drugi finał z rzędu stał się faktem.

Virtus.pro w spotkaniu BO5 musiało zmierzyć się z mousesports. Trzeba przyznać. że tamtego dnia chrisJ, NiKo, nex, gob b’ oraz denis nie potrafili znaleźć sposobu na naszą Złotą Piątkę.  

Czysta dominacja

VP każdorazowo do przerwy prowadziło bardzo wysoko. Mapa inferno to wynik 11:4 zakończony zwycięstwem 16:8. Następnie Mirage i wynik 13:2 po stronie CT – mecz zakończony ponownie wynikiem 16:8.

 Na koniec finałowego spotkania, Virtus.pro zmiotło mousesports na Cobblestone. Pasha, Neo, TAZ, byali oraz snax pokonali rywali 16:4 i mogli cieszyć się z kolejnego triumfu oraz nagrody finansowej w postaci 40 tys. dolarów.

Jeżeli ktoś lubi wspominać,  to warto obejrzeć ostatnią mapę w wykonaniu Virtus.pro

GOLDENFIVE