Virtus.pro vs 5Power

Mecz pierwotnie miał rozpocząć się o 10.00, ale jak to bywa ze spotkaniami Counter-strike doszło do nie małego opóźnienia.  

Na szczęście po blisko 40 minutowym oczekiwaniu, w końcu można było rozpocząć pierwsze starcie o dziką kartę na EPICENTER. Mecz Virtus.pro vs 5Power miał zostać rozegrany w systemie BO3.

Rozpędzone niedźwiedzie

Virtus.pro rozpoczęło od mocnego uderzenia na trainie. Polacy rozpoczęli grę po stronie atakującej i pewnie wygrali rundę pistoletową. Naturalnie grając z lepszą bronią, VP podwyższyło rezultat na 2:0 

Pierwszym testem miała być runda na pełnym wyposażeniu. Trzeba przyznać, ze VP zdało ten egzamin na ocenę celującą. Praktycznie bezbłędnie rozegrane pojedynki, pozwoliły na pewne prowadzenie 3:0 i przewagę ekonomiczną w kolejnych starciach. To wszystko zaowocowało prowadzeniem już 6:0. Warto nadmienić, że w  tamtym momencie kabal i xiaosaGe nie mieli na swoim koncie nawet jednego fraga.

Wydawało się, że 5Power w końcu przełamie czarną serię , ale pomimo przewagi 5 na 3, Virtus.pro zdołało przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Wszystko przeciwko 5Power

Spotkanie obfitowało również w częste przerwy, ponieważ azjatycka drużyna zmagała się często z problemami technicznymi. Najlepszym tego przykładem była 10 runda (wygrana przez VP), która została powtórzona z powodu rozłączenia się z serwerem przez jednego z graczy 5Power.

Kłopoty Azjatów oraz bardzo pewna gra VIrtus.pro spowodowały, że pierwsza część mapy była bardzo jednostronna.  Wynik 15:0 mówi sam za siebie.

Zmiana stron miała być postawieniem wyłącznie kropki nad i, ponieważ jakakolwiek wygrana runda podopiecznych Kubena, gwarantowała zwycięstwo na pierwszej mapie. Nie trzeba było na to długo czekać, ponieważ kolejna pistoletówka padła łupem Virtus.pro.

Statystyki na mapie train

Źródło:hltv.org


Wynik 16:0 na pewno musi robić wrażenie – zwłaszcza, że nie zdarza się to często w  wykonaniu Virtus.pro.

Była to czwarta wygrana mapa w historii bez straty, ani jednej rundy. Ostatni raz taki rezultat udało się osiągnąć 4 kwietnia 2015 przeciwko G2, które składało się wówczas wyłącznie z samych Polaków.

Nic dwa razy się nie zdarza

Kolejne starcie na dust2 również rozpoczęło  się od wygranej pistoletówki przez Virtus.pro. Jednak  zwycięstwo podczas pierwszej rundy na fullu przez 5power pokazała, że tym razem już tak łatwo nie będzie. Mongolsko-chiński mix, odgryzł się również chwilę później.

Shudapai praktycznie w pojedynkę zapewnił wynik 2:2, kiedy odpalając full auto, sekunda po sekundzie eliminował po kolei morelza, snatchiego oraz Micha.

Przegrane dwie rundy podziałały motywująco na VP. Wynik 8:3 wydawał się dawać spokojne prowadzenie, ale wtedy 5power zaczęło stawiać opór. Na szczęście po 3 wygranych z rzędu, Virtusom udało się przerwać serię rywala. Do przerwy VP prowadziło 9:6.

Nerwy do samego końca

Gra po stronice CT nie rozpoczęła się po myśli Virtus.pro. Przegrana pistoletówka oraz kolejne rundy, które trafiały na konto 5Power doprowadziły do remisu 9:9.

Na domiar złego snatchie i pasha przegrali pojedynek 2vs2 w bardzo istotnej rundzie, co znacznie utrudniło walkę w dalszej fazie spotkania.

VP mając problemy z ekonomią, nie potrafiło na stałe pokazać swojej przewagi. W pewnym momencie Polakom mogło się zrobić gorąco, ponieważ przegrywali już 12:14

Na szczęście kluczowe starcie przy pełnym wyposażeniu wpadło na konto Virtus.pro. Tym samym zostały przedłużone nadzieje, na zamknięcie całego spotkania w 2 mapach. VP nie dało się już zaskoczyć i wygrało ostatecznie 16:14.

Statystyki na mapie dust2

Źródło:hltv.org

To nie koniec emocji

Virtus.pro wykonało dzisiaj pierwszy krok, aby wywalczyć dziką kartę uprawniającą do rozgrywek w głównej fazie EPICENTER.

VP rozegra swoje kolejne spotkanie jeszcze dzisiaj o godzinie 19.00 (o ile nic się nie opóźni). Ich rywalem będzie wygrany z pojedynku Swole Patrol – HellRaisers.

Oby w drugim meczu Virtus.pro pokazało się z równie dobrej strony jak w starciu z chińską organizacją.



GOLDENFIVE