Starcie z gigantami – Virtus.pro w ECS Season 6

Astralis - Faze - ECS season 6

Dzisiejszy wieczór zapewni nam aż 4 starcia Virtus.pro w systemie BO1. Przed niedźwiedziami nie lada wyzwanie, ponieważ zmierzą się ze ścisłym topem światowego CS:GO.

Niepokonani

Już o godzinie 19.00 VP zmierzy się z aktualnie najlepszą drużyną na świecie – Astralis.

Tego zespołu nie trzeba przedstawiać, ponieważ od kilku miesięcy potwierdza swoją dominację praktycznie w każdych rozgrywkach. Wystarczy wspomnieć chociażby wygraną na poprzednim Majorze czy triumf podczas BLAST Pro Series w Stambule.

Duńczycy nie zwalniają tempa i podtrzymują swoją serię w ECS season 6. Do tej pory Xyp9x, dupreeh, gla1ve, device oraz Magisk rozegrali 14 spotkań i wygrali każde z nich. Aby podkreślić jeszcze bardziej ich znakomitą formę wystarczy przytoczyć fakt, że w ciągu 30 oficjalnych spotkań, Astralis zaledwie dwukrotnie musiało uznać wyższość rywala. Miało to miejsce w ESL Pro League w którym i tak przewodzą Duńczycy.

Faworyt jest tylko jeden

Przy obecnej dyspozycji Astralis oraz aktualnej sytuacji Virtus.pro, trudno jest dostrzegać pozytywy dla fanów VP. Polacy powinni w tym spotkaniu skupić się na tym, aby pokazać się z jak najlepszej strony i pozostawić po sobie dobre wrażenie. Urwanie chociaż jednej mapy można by uznać za wielką sensację.

Z deszczu pod rynnę

Tuż po starciu z Duńczykami na Pashę i spółkę czeka dwumecz z Faze. O tym, że nie będzie to również łatwe spotkanie świadczą dwa fakty. Europejski mix zajmuje obecnie czwartą lokatę w rankingu HLTV oraz jest triumfatorem minionej edycji EPICENTER.

Nie ulega wątpliwości, że Olofmeister z kolegami jest na fali wznoszącej. Przez to, jakkolwiek nie patrzeć na starcie z Virtus.pro  wygrana Faze powinna być obowiązkiem.

Nadzieja umiera ostatnia

Jedyne światełko w tunelu to statystyka dotycząca bezpośrednich starć z Faze w bieżącym roku. Początek marca to remis w ECS Season 5 – wygrana VP na trainie (22:20) oraz porażka na inferno (8:16).

Zdecydowanie lepsze wspomnienia dotyczą zmagań w V4 Future Sport Festiwal w Budapeszcie. Wówczas Virtus.pro doszło do samego finału turnieju, natomiast w półfinale pokonało właśnie Faze 2:0 (16:14 na cache oraz 16:10 na nuke).

Dokonać niemożliwego

Biorąc pod uwagę formę Astralis oraz Faze trudno oczekiwać dobrego rezultatu ze strony Virtus.pro. Dobrą oznaką będzie już sama porażka z małą różnicą rund. Jakakolwiek wygrana mapa w starciu z TOP 1 i TOP 4 światowego CS’a będzie odbierana jako ogromna niespodzianka oraz wielki sukces Polaków.

Paradoksalnie skazywanie Virtus.pro na porażkę może mieć tylko pozytywne skutki. Neo i koledzy z drużyny nie mają tak naprawdę nic do stracenia i mogą podejść do tego spotkani bez zbędnego stresu.. Być może właśnie gra bez presji okaże się kluczem do sukcesu…

ECS Season 6 

19.00 - Astralis vs Virtus.pro - BO1

20.00 - Virtus.pro vs Astralis - BO1

21.00 - Virtus.pro vs Faze - BO1 

22.00 - Faze vs Virtus.pro - BO1

TRANSMISJA

GOLDENFIVE