Podtrzymać dobrą passę – wieczór z ESEA i ECS

Po jednodniowym odpoczynku Virtus.pro wraca do gry. Sobotni wieczór przyniesie nam aż trzy pojedynki. Już o godzinie 18.00 VP będzie grać w lidze ESEA, a później o 21.00 rozpocznie walkę o kolejne punkty w ECS Season 6.

Światełko w tunelu

Ostatnie dni mogły wlać sporo nadziei do serc wszystkich fanów Niedźwiedzi. Zwycięstwa z mocnymi drużynami, a przede wszystkim styl gry oraz pewność siebie w poczynaniach Neo, Pashy, morelza, Micha oraz snatchiego musi cieszyć. 

Powoli widać, że każdy z zawodników odnajduje się w określonej roli, a spędzony czas na wspólnych treningach nie idzie na marne.

Dzisiaj chłopaki z VP będą miały szansę, aby utwierdzić swoich fanów w tym, że mogą nadejść lepsze czasy dla ich ukochanej drużyny.

Mecz z Flow trudniejszy od spotkania z Astralis?

Dzisiejsze starcia rozpoczną się od spotkania w lidze ESEA przeciwko szwedzkiej formacji Flow. Mogło by się wydawać, że skoro VP prawie pokonało najlepszą drużynę świata, było bliskie bilansu 2:0 z Faze czy wygrało z fnatic, to bez problemów poradzi sobie z drużyną, która zajmuje 84 miejsce w rankingu HLTV. Nic bardziej mylnego…

Nie zlekceważyć rywala

Każdy wie o tym tym, że teoretycznie słabsi rywale są dla Virtus.pro strasznie niewygodni. Wynika to przynajmniej z kilku czynników.

Warto tutaj przypomnieć, że zawodnicy Virtus.pro już przynajmniej kilka razy wspominali o tym, że bardzo trudno gra im się z niżej notowanymi rywalami. Dotyczyło to zarówno składu z Tazem, Byalim i Snaxem, jak i tego obecnego.

W niedawnym wywiadzie dla HLTV, kwestię tę poruszał również snatchie. Przyznał wówczas, ze gra na drużyny z poza topu jest zupełnie inna. Styl gry takich drużyn odbiega od tego co prezentują najbardziej znane drużyny CS:GO. Dochodzi do tego nieprzewidywalność w działaniach, której nie spotyka się u zespołów z topu. 

Nie można zapomnieć również o mniejsza mobilizacji drużyny, kiedy musi grać z zupełnie nieznanym przeciwnikiem. To wszystko często przekłada się na porażki, które nie powinny mieć miejsca.

Po ostatnich występach VP można mieć nadzieję, że polscy zawodnicy nie będą odpuszczać żadnego spotkania, ponieważ każda wygrana buduje ich mentalność oraz podnosi morale w zespole.

Dzisiejsze starcie z Flow będzie z pewnością świetną rozgrzewką dla Virtus.pro przed ligą ECS. 

Walka o bycie w czołówce

Celem numer jeden dla Virtus.pro jest przede wszystkim utrzymanie w lidze ECS. Trudno jednak nie walczyć o coś więcej. 

Sytuacja w tabeli nie jest co prawda komfortowa, ale w przypadku kolejnych zwycięstw polskiego zespołu, może się okazać, że VP awansuje do finałowej czwórki i będzie mogło pojechać na finały ECS season 6.  Aby zrobić kolejny krok trzeba dzisiaj pokonać North…

Rywal z najwyższej półki

Virtus.pro mierzyło się ostatni raz z Duńczykami podczas kompletnie nieudanego londyńskiego Majora. W meczu ostatniej szansy VP przegrało na mirage 6:16 i definitywnie pożegnało się z udziałem w najważniejszym turnieju w roku.

Dziesiąta drużyna świata w ostatnich trzech dniach rozegrała sporo spotkań z renomowanymi przeciwnikami. Bilans 1:3 z mousesports, 1:1 z Astralis, 0:2 z Faze oraz 1:0 z drużyną ex-soldiers pokazuje, że Duńczycy będą bardzo wymagającym rywalem.

Jeżeli jednak Virtus.pro ma pokonać North i chce się liczyć jeszcze w lidze ECS  to lepszego momentu mieć nie będzie.  Grunt to pokazać naprawdę dobrą grę, tak jak miało to miejsce w ostatnich dniach.

Harmonogram spotkań:

ESEA MDL season 29

18.00 – Virtus.pro vs Flow  

ECS season 6

21.00 – Virtus.pro vs North 

22.00 – North vs Virtus.pro

GOLDENFIVE