Niedźwiedzie lepsze od dzików

Półfinał polskich kwalifikacji do WESG z udziałem Virtus.pro miał rozpocząć się o godzinie 18.00, ale z powodu problemów technicznych znaczenie się opóźnił. Po blisko 40 minutach oczekiwania wydawało się, że wszystko już jest w porządku. Rozegrano nawet pierwszą rundę na cache, która padła łupem VP, ale niestety nadal pojawiały się kłopoty z serwerem. Dopiero kolejnych kilkanaście minut prac, pozwoliło na prawdziwy początek starcie Virtus.pro z Izako Boars.

Konsekwencja i opanowanie

Początek spotkania był bardzo zacięty i wynik 3:3 mógł zwiastować wymianę ciosów przed dłuższy czas. Jednak tak się nie stało, ponieważ VP w miarę szybko odskoczyło dzikom. Podopieczni Kubena grali po stronie atakującej bardzo pewnie a do tego przy wyniku 8:4, niedźwiedzie zafundowały reset ekonomiczny swoim przeciwnikom. To wszystko przełożyło się na pewne zwycięstwa w kolejnych rundach i prowadzenie do przerwy 11:4.   

Podrażnione dziki

Druga połowa zaczęła się jednak po myśli Izako Boars – najpierw wygrana pistoletówka, a potem wygrana runda, w momencie kiedy Virtus.pro zdecydowało się na force’a.  Konsekwencją takiej sytuacji było oddanie kolejny rundy i przy wyniku 11:7 zobaczyliśmy pierwszą rundę na fullu.

Szybkie dwie eliminacje za sprawą Micha i Neo z pewnością ułatwiły zadanie VP i dzięki temu udało się ugrać pierwszą rundę po stronie CT. Kluczowa była jednak kolejna runda.

Akcja meczu

Neo i snatchie pilnowali bombsite’u B, ale nie dali rady odeprzeć ataku ze strony Izako Boars. Dziki zdobyły możliwość podłożenia bomby kosztem Tecka i Reto. Jednakże VP w przypadku przegranej rundy nie miało by pieniędzy na sensowne wyposażenie i zdecydowało się na retake. Fala granatów pozwoliła na eliminację xype’a, a dzieła zniszczenia dokonał morelz z Michem. Jednak czasu na rozbrojenie bomby było bardzo nie wiele, a defuse’a posiadał jedynie wspomniany wcześniej morelz. Na szczęście najmłodszy stażem zawodnik VP rozbroił bombę na zaledwie 0,2 sekundy przed wybuchem i 13 runda na koncie Virtus.pro stała się faktem.

Całą sytuację najlepiej obejrzeć samemu:

Po takiej akcji Izako Boars nie było już w stanie się podnieść. Virtus.pro zdobyło brakujące trzy rundy i wygrało pierwszą mapę 16:7.

Problemów ciąg dalszy

Niestety problemy z serwerem ponownie dały się we znaki i  na drugą mapę (inferno) trzeba było czekać kolejne półgodziny. Co ciekawe przez kłopoty techniczne doszło do lekkich zawirowań z nickami VP. Neo grał jako "ne", pashabiceps jako "I" natomiast morelz jako "morelzy".

Goniąc wynik

Tym razem pistoletówka wpadła na konto IzakoBoars, ale VP odpowiedziało od razu w drugiej rundzie. Dziki starały się wyciągnąć wnioski z poprzedniej rundy i wychodziło im to całkiem dobrze. 

Bardzo dobra gra po stronie TT, nie pozwalała na rozwinięcie skrzydeł przez Virtus.pro, a Izako Boars pozwoliło sobie na stratę kolejnego punktu dopiero w 7 rundzie.

Niedźwiedzie poczuły krew i szybko doprowadziły do wyrównania. Do tego w rundzie na 6:5 fenomenalnie pokazał się neo, który błyskawicznie zdobył ace'a. 

Izako Boars zupełnie się pogubiło, co dobitnie pokazuje fakt, że dwukrotnie dokonali eliminacji we własnym zespole. Do końca pierwszej części spotkanie VP nie popełniło żadnego błędu, dzięki czemu mogli rozpocząć grę po stronie atakującej z wynikiem 10:5.

Druga część gry również nie pozostawiła wątpliwości komu należy się zwycięstwo w tym meczu. Virtus.pro krok po kroku zabijało marzenia dzików o korzystnym rezultacie. Ostatecznie VP powtórzyło wynik z pierwszej mapy i wygrało ponownie 16:7.

Trzeba powiedzieć, że w starciu na inferno bardzo dobrze radził sobie pasha, który zakończył spotkanie z dorobkiem 23 eliminacji. 

Czas na finał

Wygrana nad Izako Boars oznacza, ze Virtus.pro w finale polskich kwalifikacji WESGpodejmować będzie AGO Esports.

GOLDENFIVE