Intel Extreme Masters: Katowice 2019 - cz. III

Powrót do przeszłości

Odłóżmy na bok statystyki i gdybanie. Pora cofnąć się do miejsca i czasu, gdzie Polski esport zaczął budować się najszybciej.

12 Luty 2014, Wiktor "TaZ" Wojtas, Filip "Neo" Kubski, Jarosław "Pasha" Jarząbkowski, Paweł "Byali" Bieliński oraz Janusz "Snax" Pogorzelski pod skrzydłami Rosyjskiej organizacji Virtus.pro, zostają finalistami Polskich kwalifikacji do EMS One Katowice 2014 i tym samym awansują do Europejskich głównych kwalifikacji, w których udaje im się wywalczyć awans do turnieju głównego.

Nikt z nas wtedy nie przypuszczał, że zaledwie 29 dni później, otworzy się najważniejszy rozdział dla Polskiego CS:GO.

Era Virtus.pro

Po dość słabym 2013 roku, jeszcze w barwach Universal Soldiers, mało kto spodziewał się, że TaZ i spółka jakkolwiek lepiej rozpoczną nadchodzący rok. Oczy społeczności CS:GO skupione były głównie na walkach pomiędzy Szwedzkimi drużynami - Fnatic oraz Ninjas in Pyjamas, które nieustannie rywalizowały ze sobą o czołowe lokaty najważniejszych turniejów. Nikt jeszcze nie wiedział, że za plecami tych dwóch legendarnych organizacji, buduje się nowa CS'owa potęga, która mocno namiesza na scenie międzynarodowej w nadchodzących latach.

13 Marca 2014 rozpoczął się turniej EMS One Katowice 2014, czyli pierwszy major, który zagościł w Polsce.

Virtus.pro rozpoczęło zmagania w grupie A od bardzo ciężkiego meczu przeciwko HellRaisers. Polska ekipa ledwo uniknęła porażki w meczu inaugurującym dla nich turniej i ostatecznie pokonała wynikiem 19:16 reprezentantów Wspólnoty Państw Niepodległych.

Wydawać by się mogło, że każdy następny mecz Virtus.pro będzie jeszcze cięższy, lecz rzeczywistość była jednak inna. Polska formacja pewnie pokonała w grupie Francuskie Titan wynikiem 16:7 i tym samym zakwalifikowała się do ćwierćfinału, gdzie czekała na nich kolejna Francuska ekipa - Team LDLC.

Rozpędzona Polska maszyna była nie do zatrzymania i pewnie zmiotła ze swojej drogi drużynę LDLC, kończąc spotkanie wynikami 16:3 oraz 16:8.

Następnym przystankiem na drodze Virtus.pro do pucharu EMS 2014 była Szwedzka ekipa LGB eSports, która posiadała na pokładzie m.in. obecną gwiazdę FaZe Clan - Olofmeistera. 

Szwedzi na papierze mieli być ciężkim oponentem, jednak Virtus.pro mimo to wygrało pierwszą mapę wynikiem 16:8 i znacznie przybliżyło się do występu w wielkim finale. LGB co prawda urwało następną mapę 19:17 po dogrywce, jednak ta mapa nie była wystarczającą zaliczką, aby zatrzymać rozpędzonych Polaków. Virtus.pro zakończyło trzecią mapę wynikiem 16:7 i tym samym wygrało spotkanie bilansem 2:1.

Wielki finał odbył się 16 Marca 2014, podobnie jak mecze poprzednich faz, rozegrany został w Katowickim Spodku. Naprzeciw siebie stanęły dwie legendarne ekipy, których zawodnicy stanowili żelazną podstawę gry Counter-Strike, jeszcze w wersji 1.6. Filip "Neo" Kubski, Wiktor "TaZ' Wojtas, Christopher "GeT_RiGhT" Alesund, Patrik "f0rest" Lindberg, to tylko czterech z wielu legendarnych, którzy kreowali wizerunek tej gry przez dekadę. Jednak to Marcowe popołudnie, należało w pełni do tej czwórki.

Virtus.pro wspierane było od samego początku. Jeszcze przed wprowadzeniem zawodników na scenę, w całym Katowickim Spodku rozległy się okrzyki fanów: "Virtus.pro, Virtus.pro!", ale prawdziwe emocje, miały dopiero nadejść. 

Polska formacja od samego startu kontrolowała spotkanie. Ninjas in Pyjamas nie miało praktycznie żadnego manewru. Virtusi pod skrzydłami 10 tysięcznej publiczności grali jak z nut i skutecznie gromili Szwedzkiego giganta. Pierwsza mapa zakończyła się rezultatem 16:9 na korzyść "Polskich Niedźwiedzi". Szwedom nie pozostało nic innego jak przelać całą nadzieję na drugą mapę, licząc na to, że Virtus.pro pod presją wygranej zacznie się w końcu gubić. Tak się jednak nie stało, Neo i spółka do końca zachowali zimną krew i zakończyli drugą mapę bilansem 16:10 i tym samym pokonali Ninjas in Pyjamas wynikiem 2:0, w wielkim finale ESL Major Series One Katowice 2014. W spodku ponownie rozległy się głośnę owację dla Polskiej ekipy, która dumnie wzniosła puchar, wygrywając swojego pierwszego i jak dotąd jedynego majora w historii gry CS:GO. Po meczu cały Spodek podziękował i pożegnał zarówno jedną, jak i drugą ekipę głośnymi: "Virtus.pro! "N I P!".

Virtus.pro w wywiadach po meczowych niejednokrotnie meldowało, że podczas finału, cała ekipa czuła jakby na pokładzie był jeszcze jeden zawodnik. 6 zawodnikiem była publiczność, która poniosła na skrzydłach Neo, Taza, Pashe, Snaxa i Białego do historycznego zwycięstwa, które po dziś dzień jest wspominane i uważane, jako jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Polskiego esportu.

Autor: Maciej Zachciał

GOLDENFIVE