EPICENTER nie dla Virtus.pro

Wczorajszy dzień był prawdziwą huśtawką nastrojów dla wszystkich fanów Virtus.pro. Najpierw pewna wygrana z 5Power, później przegranie - wydawało by się wygranego spotkania - przeciwko HellRaisers. 

Wtorkowy poranek miał przynieść VP ponownie dobrą grę i wywalczone awans do głównej fazy moskiewskiego turnieju.

Zupełnie inny train...

Mecz o być albo nie być w EPICENTER rozpoczął się po myśli Virtus.pro. VP rozpoczęło po stronie atakującej i dzięki aco'wi snatchiego objęło prowadzenie. Niestety przewaga została szybko zniwelowana przez Swole Patrole.

Zdecydowanie lepsza ekonomia amerykańskiego zespołu była widoczna w kolejnych rundach, przez co VP nie było w stanie nawiązać równorzędnej walki. Do tego przegrane rundy na pełnym wyposażeniu w wykonaniu Virtusów sprawiły, że prowadzenie Swole Patrole było coraz większe.

Sytuacja zaczęła się robić naprawdę dramatyczna. O ile wczoraj przeciwko 5Power Virtus.pro zdominowało rywala, tak dzisiaj polscy zawodnicy musieli pogodzić się z rolą  outsidera. VP potrafiło w pierwszej części dołożyć tylko dwie rundy przez co, do przerwy Amerykanie prowadzili aż 12:3.

Virtus.pro mogło wczuć się w rolę HellRaisers, które dwukrotnie odrobiło znaczące straty z pierwszej połowy, ale aby o tym myśleć trzeba było najpierw wygrać pistoletówkę. 

Niestety tym razem lepsi okazali się zawodnicy Swole Patrol. Przy takiej przewadze i braku środków finansowych ze strony Polaków, trudno było doszukać się pozytywów.

Mapę na trainie trzeba było spisać na straty i można było mieć nadzieję, że zobaczymy zupełnie inne oblicze Virtus.pro na mapie numer dwa, którą był nuke.

Statystki z mapy train

Źrodło:hltv.org

Nawiązać do przeszłości

Nuke kiedy w wykonaniu Virtus.pro oznaczał przeważnie pewną wygraną polskiej zespołu. Jak wiemy odbywało się to w zupełnie innym składzie, ale pozostawało mieć nadzieję, że Pasha i Neo nawiążą swoją grą do tamtych czasów. 

Początek na nuke również przebiegał pod dyktando Swole Patrol. Pewne prowadzenie 3:0 mogło zwiastować kolejne kłopoty dla VP, ale podopieczni Kubena zczęli w końcu coś trafiać. Znakomicie prezentował się Morelz i  to właśnie jemu w głównej mierze można zawdzięczać odrobienie strat i doprowadzenie do wyniku 4:3 dla VP. 

Następnie Swol Patrol wygrało 4 rundy pod rząd, aby potem oddać 4 rundy na korzyść Virtus.pro. Do przerwy mieliśmy więc prowadzenie VP 8:7

Tak blisko, a tak daleko...

Przegrana pistoletówka po stronie TT i odważne granie na force pozwoliło Swole Patrol na ponowne prowadzenie i to spore, ponieważ ekipa z USA prowadziła już 12:8. 

Polscy zawodnicy mieli ostatnią szansę, aby jeszcze walczyć o powrót w walce o EPICENTER. Po ciężkich rundach i ciągłej wymianie ognia osiągnięto wynik 14:14. 

Kilka minut miało zaważyć o tym czy VP będzie jeszcze mogło przedłużyć marzenia o występie  na EPICENTER. Swole Patrol zdobyło rundę na 15:14. Virtusi mogli doprowadzić do dogrywki, ponieważ dobrze rozpoczęli decydującą rundę, ale zmarnowali przewagę. W kluczowym momencie Pasha nie zdołał wygrać sytuacji 1vs1 i triumf Swole Patrol stał się faktem.

Statystyki na mapie nuke

Źródło: hltv.org

Walka o lepsze jutro 

Boli na pewno fakt, że to trzecia mapa z rzędu przegrana przez Virtus.pro w stosunku 14:16. 

Virtus.pro nie zobaczymy więc podczas EPICENTER i trzeba liczyć na udane występy polaków podczas innych turniejów. 

GOLDENFIVE