EPICENTER 2018 – do trzech razy sztuka?


W najbliższy poniedziałek (22.10) Virtus.pro rozpocznie swoją przygodę w ramach rozgrywek EPICENTER 2018, które odbywają się w Moskwie. Dla Polskiej drużyny jest to szczególny turniej – dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części tekstu.

Parę słów o organizatorze

EPICENTER jest organizowany przez Epic Esports Events, które odpowiada za największe esportowe wydarzenia we wschodniej Europie oraz w krajach należących do Wspólnoty Niepodległych Państw.

Do tej pory Epic Esports Events ma na swoim koncie organizację ponad 20 turniejów. Były one związane z takimi tytułami jak CS:GO, DOTA2, Lol czy Hearthstone.

Najbardziej medialnym wydarzeniem jest jednak EPICENTER. Począwszy od 2016 roku, raz w ciągu 12 miesięcy na terenie Rosji odbywa się turniej dla profesjonalnych graczy DOTA2 oraz Counter-Strike. 

Na event zawsze są zapraszane jedne z najlepszych drużyn na świecie. O ich mobilizację podczas turnieju nie ma co się martwić, ponieważ każdorazowo pula nagród wynosi przynajmniej kilkaset tysięcy dolarów. Najlepsze drużyny + atrakcyjne nagrody za bycie najlepszym + szczelnie wypełnione hale przez zagorzałych kibiców, co roku gwarantują esportowe emocje na najwyższym światowym poziomie.

Wyjątkowy turniej

EPICENTER nie należy do turniejów, które mają bogatą historię, ale pomimo tego na stałe zapisał się w pamięci polskich fanów CS:GO. Tegoroczna edycja będzie dopiero trzecią odsłoną rosyjskiego eventu, ale pomimo tego, jest to jedna z ważniejszych imprez dla Virtus.pro. Jak wiemy VP jest organizacją rosyjską i spotkania z ich udziałem w rodzimym kraju cieszą się ogromną popularnością. Virtusi mają ogromne wsparcie fanów i nie bez powodu polscy zawodnicy mówią, że podczas turniejów w Rosji czują się jak w domu.  Do tego Virtus.pro ma coś do udowodnienia na samym EPICENTER.

Tak blisko – a tak daleko

Virtus.pro jak do tej pory brało udział w EPICENTER 2016 oraz 2017 i dwukrotnie polska formacja była bliska wygranej całego turnieju.

EPICENTER 2016

Podczas pierwszej edycji podopieczni Kubena w rozgrywkach grupowych mierzyli się z SK Gaming, Fnatic oraz Hellraisers. Wygrana oraz dwa remisy pozwoliły VP na zajęcie pierwszego miejsca w grupie B i bezpośredni awans do półfinału rozgrywek.  

Tam niedźwiedzie ponownie musiały stawić czoła drużynie SK Gaming. Dzięki wygranej 2:1 wizja wygranej kolejnego trofeum stała się coraz bardziej realna.

W finale na Virtus.pro czekała skandynawska formacja Team Dignitas.

Niestety Polacy nie podtrzymali dobrej passy i ulegli w wielkim finale 1:2. Niedosyt pozostał, ale wówczas VP dalekie jeszcze było od kryzysu i polscy kibice mieli powody by myśleć, że wygrana na pewno przyjdzie w którymś z kolejnych turniejów.   

EPICENTER 2017

Drugi edycja dla VP była wyjątkowa. Virtus.pro miało za sobą ciężki okres i występ na EPICENTER miał być dla nich przełamaniem. Porażka w pierwszym meczu grupowym z SK GAMING nie napawała optymizmem, ale podziałała bardzo motywująco na Pashę i spółkę.

Polacy pokazali naprawdę dobrego CS’a i po wygraniu z Faze oraz Gamibt, awansowali z drugiego miejsca w grupie do półfinału. W nim okazali się lepsi od G2 i dzięki temu mieli okazję drugi raz spróbować wygrać puchar za EPICENTER.

Finał minionej edycji był niesamowity i może służyć za przykład jednego  z najbardziej emocjonującego spotkania CS:GO w ostatnich latach. Spotkanie przeciwko SK GAMING w formacie BO5 trwało kilka godzin. Każda mapa obfitowała w niesamowite akcje, nagłe zwroty akcji i wymagała od graczy ogromnego skupienia. Aby opisać dokładnie ich przebieg, można by napisać osobny tekst.  

Po kilkugodzinnej batalii i remisie 2:2, decydującym starciem miała być rywalizacja na mapie Cobblestone. Pierwsza część gry była bardzo wyrównana, jednak VP udało się prowadzić do przerwy 8:7. Po zmianie stron Virtus.pro prowadziło już nawet 14:9 i tylko dwie rundy dzieliły polski zespół od końcowego triumfu. Jednak będące w świetnej dyspozycji SK Gaming doprowadziło do dogrywki, a niej ostatecznie pokonało VP. 

Porażka 2:3 i przegrana finałowa mapa w stosunku 19:21 bardzo bolały zarówno polskich zawodników, jak i ich kibiców. Jednak w świetle mizernych wyników podczas minionych miesięcy, gra w finale i naprawdę dobra dyspozycja podczas turnieju, mogła napawać optymizmem przed kolejnymi spotkaniami.

Najlepsze akcje z EPICENTER 2017 w wykonaniu Virtus.pro

Niestety wszyscy wiemy jak to się potoczyło. Z drużyny pozostał jedynie Neo i Pasha, a udział na EPICENTER 2017 był jedynie przebłyskiem dobrej gry w minionym roku.  Można powiedzieć, że dla Złotej Piątki był to jeden z ostatnich udanych turniejów w legendarnym składzie.

Sądny dzień

Obecnie VP odbudowuje swoją pozycję na światowej scenie CS:GO. Dlatego też organizatorzy imprezy zdecydowali, że dwukrotny finalista EPICENTER będzie musiał w tym roku udowodnić swoją wartość w zamkniętych kwalifikacjach.

Dzika karta trafi do 2 z 4 drużyn. Aby ją zdobyć trzeba wygrać dwa spotkania w formacie BO3. Z kolei dwie porażki oznaczają eliminację z kwalifikacji i pożegnanie się z udziałem podczas zasadniczej fazy EPICENTER 2018.

Intensywny poniedziałek

Pierwszą przeszkodą na drodze Virtus.pro będzie chińskie 5POWER. VP miało szansę mierzyć się już z tą drużyną podczas IEM Szanghaj 2018. Wówczas w rozgrywkach grupowych Polacy wygrali 2:0 (19:15, 16:14).

Niezależnie od wyniku Neo wraz z drużyną rozegra kolejne spotkanie z kimś z pary Swole Patrol / HellRaisers.

Wszystkie spotkanie w ramach WILD CARD Qualifier zostaną rozegrane w poniedziałek. Dla Virtus.pro będzie to z pewnością bardzo ważny test. Miejmy nadzieję, że po zwycięstwach w lidze ESEA, VP pokaże się z dobrej strony na moskiewskim turnieju.

Harmonogram spotkań podczas EPICENTER 2018 WILD CARD Qualifier

10.00 – Virtus.pro vs 5POWER

10.00 – Swole Patrol vs HellRaisers

13.00 – Mecz o wszystko dla drużyn z bilansem 0:1

16.00 – Spotkanie o dziką kartę dla drużyn z bilansem 1:0

19.00 – Spotkanie o dziką kartę dla drużyn z bilansem 1:1

GOLDENFIVE