ECS Season 6 – Virtus.pro vs fnatic

Przed fanami Virtus.pro bardzo intensywny okres. VP wczoraj rozpoczęło maraton z ligą ECS i zakończy go dopiero 8 listopada.

Nawiązać walkę z najlepszymi

Gwarancja spotkań z najlepszymi drużynami CS:GO oraz walka o dużą stawkę – to chyba najlepsze co może w tej chwili spotkać Virtus.pro. Jeżeli VP chce wrócić na właściwe tory, musi udowodnić swoją wartość właśnie w lidze ECS.

Wczorajszy wieczór może dawać promyk nadziei na lepsze jutro. Przegrana pierwsza mapa na Astralis 8:16 jeszcze nie wyglądała dobrze, ale już przy drugiej rozgrywce VP wyglądało naprawdę solidnie.

Prowadzenie przez długi okres gry może cieszyć. Gdyby podopieczni Kubena zachowali zimną krew przy wyniku 13:6 mogli pokonać fenomenalnych Duńczyków. Porażka 14:16 nie załamała jednak VP i z pewnością wpłynęła na przebieg gry z Faze.

Pełna swoboda w poczynaniach Polaków oraz ogromna pewność na cache zakończyła się wynikiem 16:5 dla VP. Pokazuje to również, że VP stać na zdominowanie rywala z wyższej półki.

Wydawało się, że druga wygrana będzie formalnością, ale prowadzenie 14:2 zostało roztrwonione. Porażka po dogrywce 17:19 na pewno musi pozostawiać ogromny niedosyt.

Naprawić błędy

Właśnie brak konsekwencji w ostatniej fazie meczu jest obecnie największą bolączką w wykonaniu Virtus.pro. Kolejny raz w ostatnim czasie VP traci wyraźne prowadzenie i pozwala sobie na porażki, które nie powinny mieć miejsca.

Tak było m.in. w przypadku meczu z HellRaisers w kwalifikacjach EPICENTER, które powinno zakończyć się zwycięstwem VP i skutkowałoby awansem do głównej fazy turnieju.

Dzisiaj Virtusi, będą mieć kolejną okazję, aby wyeliminować swój największy problem.

Spotkanie z historią

Skandynawska formacja fnatic to chyba jedna drużyna z najdłuższą historią spotkań przeciwko VP. Starć pomiędzy ekipami było sporo – chociażby pamiętne starcia w Eleague Season 1 czy ESL One Katowice 2015. Jednakże najnowsza historia należy zdecydowanie do Szwedów.

Jak wyglądały starcia VP z fnatic na przestrzeni ostatnich dwóch lat? Skandynawowie wygrali m.in. dwukrotnie w ECS season 5, ECS season 4 oraz ECS season 3. Do tego doszła wygrana nad VP w SL i-League StarSeries Season 3 w Kijowie.

Z kolei Virtus.pro pokazywało się z dobrej strony na większych turniejach. Z pewnością trzeba tu przytoczyć wygraną 2:0 podczas DreamHack Masters Las Vegas (zakończona triumfem VP) oraz wygraną w Krakowie podczas PGL MAJOR Kraków 2017.

Rywal na przełamanie

Virtus.pro może dzisiaj dołożyć cegiełkę w walce o utrzymanie w lidze ECS. Nie ma już tutaj słabych drużyn, ale szwedzkie fnatic nie jest już tak mocne jak kiedyś. Jeżeli VP pokaże się z podobnej strony jak we wczorajszych spotkaniach, wygranie dwóch map na skandynawską drużynę jest bardzo realne. Dzisiejsze starcie pokaże nam również czy mecze przeciwko Astralis i Faze były tylko przebłyskiem, czy jednak VP zaczyna stabilizować swoją formę.

ECS season 6 - BO1
19.00 - Mirage
fnatic - Virtus.pro

20.00 - Cache
Virtus.pro - fnatic

--> TRANSMISJA <--

GOLDENFIVE