BLAST Pro Series Stambuł 2018 - Dzień drugi i ostatni

Wkraczamy w decydującą fazę drugiej edycji turnieju BLAST Pro Series. Przed nami 3 rundy spotkań w fazie grupowej, które wyłonią nam dwóch finalistów oraz dwie drużyny, które zmierzą się w Stand-offie turnieju rozgrywanego w Turcji.

Falstart - Astralis

Startu turnieju w wykonaniu naszej Polskiej ekipy nie można niestety zaliczyć do udanych.
Tak jak większość Counter-Strike'owej społeczności się spodziewała, Astralis zmiotło Virtus.pro podczas meczu otwarcia.

Duńska formacja weszła bardzo pewnie w mecz, wygrywając pierwszą rundę pistoletową i zgarniając dwie kolejne. Nic nie zapowiadało, że Astralis aż tak mocno zdominuje Polską ekipę, zwłaszcza po pierwszym zakupie pełnego wyposażenia. Virtus.pro mimo drobnych kłopotów zdołało wygrać rundę i wydawało się, że Polacy będą w stanie rywalizować z Duńczykami na przybliżonym poziomie. Rzeczywistość była jednak inna, a to za sprawą bardzo agresywnej i stanowczej gry naszego rywala. VP zostało bardzo szybko zresetowane ekonomicznie, a problemy zaczęły się nawarstwiać. Mecz dopiero co się zaczął a Astralis prowadziło już wynikiem 13:2, zamykając pierwszą połowę, grając po stronie broniącej.

Runda pistoletowa po stronie CT zaczęła się bardzo dobrze dla Polaków, a to za sprawą Micha, który po stronie atakującej zabił jedynie dwukrotnie. Michał ustrzelił trzech wrogów i zdobył tym samym przewagę dla naszego zespołu ustawiając sytuacje na 4vs2. Virtus.pro miało praktycznie wszystko, co było potrzebne do wygrania tej rundy, jednak sytuacja z sekundy na sekundę zaczęła się pogarszać. Pierwszy zginął Michu, który szukał dla siebie czwartego zabójstwa i tym samym popełnił dość spory błąd, wychylając się i oddając życie wraz z bombsitem A. Nim się obejrzeliśmy, Polska formacja straciła dwóch kolejny zawodników zostawiając samego Pashe w sytuacji 1vs2. Jarek pod presją nie uratował tej rundy i Polska ekipa musiała uznać wyższość rywala w rundzie pistoletowej ponownie.
Virtusi w konsekwencji przegranej rundy pistoletowej, przegrali również rundę force, zachowując kilka broni, tym samym zamykając sobie szansę na zwycięstwo w tym meczu z racji na 15 zdobyty punkt przez Duńczyków. Następna runda była jedynie podrygiem w wykonaniu Virtus.pro. Polacy zdołali zatrzymać Astralis zdobywając 3 punkt m.in. dzięki naszemu Polskiemu Bicepsowi, który dorzucił 3 zabójstwa z XM1014 na swoje konto polepszając tym samym ekonomie zespołu. Pasha dysponując sporym zapasem pieniężnym, nie zdecydował się jednak za zakup żadnej lepszej broni w rundzie następnej, a samo Virtus.pro przystąpiło do walki, posiadając m.in. pistolety maszynowe.

Runda nr 18 została przegrana, a mecz zakończył się wynikiem 16:3 dla Astralis.
Mecz nie miał większej historii, jednak w głowie każdego kibica nasuwały się dwa dość ważne pytania wobec naszej ekipy. Dlaczego VP zdecydowało się grać z Astralis na Inferno i dlaczego Pasha zostawił te 5200$ na swoim koncie, pozbawiając swój zespół m.in. ważnej broni, jaką jest AWP.

Małe przebudzenie - Cloud9

Nikt się nie spodziewał, że 30 minut po meczu z Astralis, na serwerze przeciwko Cloud9 zobaczymy zupełnie inny zespół Virtus.pro. Polacy wyglądali na skoncentrowanych i było widać pomysł w ich grze. Pierwsza runda pistoletowa została niestety przegrana, choć wydawało się, że Neo w sytuacji 1 na 1 przeciwko Autimaticowi na pewno wygra, zwłaszcza po obiciu Amerykańskiego zawodnika zaledwie do 2 punktów życia. Plan niestety się nie powiódł, a to za sprawą pięknego strzału w głowę w wykonaniu Timothiego. VP nie łamało się jednak i już w trzeciej rundzie zaczęło walczyć o rundy. Walka była bardzo udana, Polacy w pewnym momencie prowadzili wynikiem 7:2 po stronie atakującej. Radość jednak została przerwana przez solidny powrót ze strony Cloud9, które finalnie wygrało pierwszą połowę wynikiem 8:7.

Początek drugiej połowy był już bardziej udany dla Polskiego zespołu. VP wygrało rundę pistoletową i ponownie wyszło na prowadzenie. Spotkanie wydawało się być pod kontrolą, jednak przy wyniku 13:9 dla VP, Cloud9 zaczęło ponownie wracać, wygrywając bardzo ważną rundę na pistoletach. Gdy doszło do wyrównania (13:13), Polacy zmuszeni byli grać runde eco, która jak się okazało, była kluczem do sukcesu. Ustawka Polaków w Oknie oraz od Galerii okazała się trafionym pomysłem a Virtus.pro zyskało przewagę 3vs2 posiadając kontrole  nad bombą. Ostatnia dwójka graczy Cloud9 próbowała odratować rundę, jednak Morelz i Michu skutecznie udaremnili ich próbę i wyprowadzili Polski zespół ponownie na prowadzenie. VP nie oddało już kontroli nad spotkaniem, a cały mecz zakończył się wynikiem 16:13. Sporo osób mówi, że zwycięstwo Polskiej ekipy nie było zasłużone, jednak Ci bardziej uważni bardzo dobrze wiedzą, że gdyby nie drobne błędy ze strony VP przy prowadzeniu 13:9, mecz skończyłby się znacznie szybciej.

Mecz z Cloud9 nie był jednak ostatnim na lanie BLAST Pro Series. Polacy wciąż są w grze i nadal mają szansę na finał turnieju. Czekają ich dzisiaj mecze z Ninjas in Pyjamas, MadeInBrazil oraz Space Soldiers, na które już teraz gorąco zapraszamy.

W razie niepowodzenia nadal zostaje szansa na grę Polaków w meczu Stand-off, gdzie 3 drużyna fazy grupowej zmierzy się z wybraną przez siebie ekipą, która zakończyła zmagania w grupie na pozycji 4-6. Wydarzenie będzie serią 5 pojedynków 1v1 pomiędzy zawodnikami obu drużyn przy użyciu ustalonych przez organizatorów broni. Podczas pierwszej edycji BLAST Pro Series zobaczyliśmy starcia 1v1 przy użyciu: AWP, M4, AK-47, Desert Eagle'a oraz CZ-75.

Czeka nas dzień pełen wrażeń z naprawdę ciekawym zakończeniem. Trzymajmy kciuki, aby w tym zakończeniu wzięło również udział Virtus.pro

Terminarz:

13:00 Virtus.pro vs Ninjas in Pyjamas (Cache)

14:20 Virtus.pro vs MIBR (Cache)

15:40 Virtus.pro vs Space Soldiers (Dust2)

Transmisja: https://www.twitch.tv/blastproseries

GOLDENFIVE